Witam na moim blogu

Witam na moim blogu

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 2 - niezapowiedziana wizyta.

Dziś wstałam o 7.00 a na 9.00 miałam zajęcia na uczelni.Zwlokłam się z dębowego łóżka z czerwono-białom pościelą. Wziełam szybki prysznic, ubrałam się w miętową sukienkę z koronkowymi plecami a do tego berzowe sandałki na koturnie.
Zjadłam zdrowe i obfite śniadanie.
Kiedy byłam już gotowa była godz. 8.00 więc włączyłam telewizor i oglądałam jakąś telenowelę.
Za bardzo jej nie oglądałam , uważam, że takie telenowele są poprostu głupie i nie ma co oglądać bo ona poprostu przedstawia normalne życie. Które różni się tylko częstymi miłosnymi rosterkami.
Wtem mój telefon zadzwonił.
Pablo...
- Halo ?
- Cześć Angie !
- cześć !
- słuchaj ... możemy się dziś spotkać ? Najlepiej w parku ...
-Dobrze Pablo ! To do zobaczenia !
- Tak...tak
Z przyjacielem umówiłam się na 13.00 czyli odrazu po zajęciach.
Lekcje minęły mi bardzo szybko i bez żadnych problemów.
Skończyłam przed 12 a nie po 13 tak jak myślałam.
Więc miałam jeszcze czas na przygotowanie do spotkania.
Kiedy weszłam do domu, już 5-minutach ktoś zapukał do moich drzwi. Był wysoki brunet z czekoladowymi oczami. W ręku trzymał bukiet z różami. Kiedy otworzyłam mu drzwi przez chwilę stałam jak osłupiała. Po krótkiej ciszy zapytał mnie :
- Angie...tak ? Ty to Angeles Saramago
-Tak...A o co chodzi ?
W jego oczach rozpoznałam mojego szwagra ; zawsze miałam do nich słabość !
- Sluchaj ... Violetta ... twoja siostrzenica...
- Co z nią ?!?!
- Nic złego...poprostu...ma teraz ... Bunt ...tak jak każda nastolatka.
- Ta...Yhm
- Co masz na myśli ? Angie ?
- Nic ! Co związku z tym, że NASTOLATKA ma bunt ?
- No... Czy mogłabyś...
- Co mogłabym ?
- No z nią rozmawiać , być przy niej może ... po części zająć jej MAMĘ ? - widać było , że nie łatwo było mu to powiedzieć - ja wiem, że jak cię znam ty mi powiesz, że nie powinnaś ale ja ciebie bardzo proszę . A! Proszę to dla ciebie !
Podał mi kwiaty a ja je przyjełam.nie mam pojęcia dlaczego , ale przyjełam. Kwiaty wstawiłam do wazonu z wodą i wstawiłam wodę na herbatę dla mnie i mojego gościa.
- A więc ... czy zgodzisz się zajmować się Vilu ?
- A gdzie ?
- Nooooo w Argetynie, a dokładniej w Buenos Aires
- CO ?!?! Ale ja tu mam studia , dom i najważniejsze przyjaciół !!!
- Ja to rozumiem ... ale zastanów się ... ja ci nie każe tam jechać tylko proszę ... a tym bardziej nie każe ci zrywać kontaktów z przyjaciółmi a studia tez są w Argentynie.
- Eh.....no nie wiem... to powazna decyzja !
- Dobrze rozumiem. Ale zastanów się ! - Po tych słowach podszedł do drzwi i już miał wychodzić kiedy ja go zatrzymałam.
- Zastanowiłam się ! Pojadę !
- Naprawdę ?!
- Tak !
- Za godzinę samolot !
***
Nie pisałam bo byłam w Berlinie.
Przepraszam !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz